This is a Tribute – Robert E. Howard

Felietony, Inspiracje, RPG / OPUBLIKOWANE W

Robert E. Howard

 

Jason przypomniał mi o pewnych urodzinach – 22 stycznia 1906 roku w Teksasie na świat przyszedł Robert E. Howard, autor powieści z gatunku Sword and Sorcery. W sobotę była sto szesnasta rocznica urodzin pisarza. Jason jest jednym z twórców, którzy są odpowiedzialni za oryginalne wydanie Przygod z Czasów Niewyśnionych — system RPG — jaki ukaże się już w Lutym nakładem wydawnictwa Copernicus Corporation w Polsce. Przygody, które Jason współtworzy, pozwalają nam zwiedzać cudowne światy, wprost z kart powieści Roberta E. Howarda. Przemierzamy te światy i krainy u boku jednego z największych bohaterów, jakich stworzył Teksańczyka: Conana. Pozwólcie, że chwilę wam o nich opowiem – o Conanie i Howardzie.

 

Robert E. Howard  – The Tale of his Legacy

 

Mówiąc szczerze, wole krótkie opowiadania Howarda. Znam też je znacznie lepiej. To one towarzyszyły mi w moim życiu, gdzieś na granicy świadomości. Jednakowo, gdy po latach do nich wracam, do tych dłuższych, czy tych krótszych muszę powiedzieć kilka rzeczy. Robert E. Howard był rasistą. Szczególnie wobec osób o korzeniach afroamerykańskich. Lovecraft — człowiek, którego Howard bardzo cenił — też był rasistą. Howard w swoich historiach przedstawia osoby czarne w bardzo negatywnym świetle. Osoba, która jest czarna, nigdy nie była tak szlachetna i doskonała jak Conan. Uosabiała inny archetyp dzikiego człowieka. Rasizm w jego powieściach to część spuścizny, jaką autor zostawił nam – czytelnikom.

 

Kolejną rzeczą jest to, że z punktu widzenia dzisiejszych czasów, Howard propaguje wzorce, które są dyskusyjne. Jestem człowiekiem zgniłej cywilizacji, który nie daje nawet szans obrony człowiekowi, który odszedł z tego świata prawie 86 lat temu. Mimo to wiem, że wiele osób tęskni do prostszych czasów i filozofii, którą wyznawał Conan. W powieściach Howarda widać seksizm bez jego potępienia. To mi przeszkadza. Gdy bohaterowie Howarda stykają się z kobietami, zgrzytam zębami. Robert E. Howard opisuje w swej twórczości wzorce, które dziś określilibyśmy mianem Toxic masculinity. Nie będę się z tym kłócił ani usprawiedliwiał Howarda. To nie moje miejsce. Jestem jednak świadomy wad autora.

 

Robert E. Howard  and  H. P. Lovecraft  – Tales of Unnamed Horror

 

„The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown”[1]. Robert E. Howard jest najbardziej znany jako twórca postaci Conana. Od najmłodszych lat opowieści o tym bohaterze towarzyszyły mi — w tej czy innej formie. Nigdy też nie było mi dane obejrzeć kultowej roli Arnolda Schwarzeneggera. Nigdy też tego nie żałowałem. Powód był prosty. Okazuje się po latach, że Robert E. Howard jest dla mnie pisarzem spod znaku horroru nadnaturalnego. I to nie przypadek, że ten akapit otwiera jeden z najbardziej znanych cytatów Lovecrafta, ani też, że moje oczekiwania co do przygód w świecie Conana rozmijają się z ich popkulturową wersją.

 

Howard, jak i Lovecraft się znali. Pisali do tych samych amerykańskich wydawnictw. Tworzyli w ramach opowieści groszowych – pulpy – wspólny front. Robert E. Howard, aż do swojej przedwczesnej śmierci wymieniał setki listów z Samotnikiem z Providance. Ich korespondencja trwała mniej więcej sześć lat. W tym czasie Teksańczyk dołączył do wąskiego grona bliskich osób, które Lovecraft uważał za przyjaciół. I tu zarówno Howard czerpał z dorobku, jak i pomysłowości Lovecrafta, a także rozszerzał znane mity Cthulhu. Światy zarówno te rzeczywiste, jak i fikcyjne, obu autorów mocno się przenikały. Z korzyścią, z mojej perspektywy, dla Robert E. Howard. Śledząc — w twórczości obu pisarzy — dyskurs na temat stanu ówczesnej cywilizacji i kondycji społecznej człowieka, wyłania się nam ponury obraz rzeczywistości. Howard uważał, iż cywilizacja — sama w sobie — jest upadkiem wartości i początkiem końca, szlachetnej rasy — jaką jest ludzkość. Lovcraft wydawał się mieć odmienne zdanie. Jednak oś tego sporu stała się charakterystycznym elementem twórczości Howarda.

 

Robert E. Howard  and  The Noble Savage – The Tale against Civilisation

 

Howard uważał, że z definicji cywilizacja jest przyczyną upadku ludzkości. Upadku na wszystkich możliwych płaszczyznach. Conan, w jego oczach, jest więc człowiekiem doskonałym: szorstkim, brutalnym, prawdziwym i szczerym do bólu. Człowiekiem, którego cywilizacja nie zdołała zniszczyć, gdyż ją – cywilizacje – odrzucił. Niczym tytan, rzucił rękawicę i wygrał. Za każdym razem, gdy Conan stawał do tego pojedynku, on kontra cywilizacja, wychodził z niego zwycięsko. Mimo to nie był on człowiekiem szczęśliwym, a z prozy Robert E. Howard wiał nostalgiczny smutek i nastrój nieuchronnego końca, zagłady. Tęsknota do czasów dawno minionych, których nigdy nie było. Ta perspektywa sprawiała, że Conan był postacią smutną i tragiczną, gdyż wiedział, że jest niczym karzeł stojący na barkach olbrzymów, którzy odeszli w zapomnienie. Tak jak epoka prehyboryjska wraz z zatopieniem Atlantydy.

 

Świat Howarda był okrutny. Niczym u Hobbesa – jego naturalnym stanem rzeczy była walka. Tylko te zmagania mogły ukształtować czystą, dobrą duszę. Tak jak dziś twierdzimy, że złe czasy tworzą ludzi silnych, a dobre czasy tworzą ludzi słabych. Ta fascynacja, jaką darzył Robert E. Howard — w jego mniemaniu — pierwotny stan rzeczy, była motorem napędowym jego twórczości, a cykliczność wzlotów i upadków cywilizacji, to sztywne ramy, w których się poruszał. Dla mnie, opowieści o Conanie nigdy nie były czysto przygodowe i wesołe. Ten cień, który towarzyszył Howardowi przez całe jego życie, zawsze znajdował się gdzieś nieopodal wszystkich wspaniałych wydarzeń. Conan wiedział, że nie należy przywiązywać się do rzeczy, gdyż te są ulotne. Tak jak każde zdobycze cywilizacji. Fatalizm i nieuchronna zguba towarzyszyła zarówno autorowi opowiadań, jak i jego bohaterowi. Howard popełnił samobójstwo w wieku 30 lat. I nie ukrywam, że mimo wszystkich jego wad, napełnia mnie to smutkiem.

Dziękujemy Magdzie za nieustającą korektę tekstu.

Rafał Pośnik

 

[1] H. P. Lovecraft 1890–1937, Supernatural Horror in Literature , 1927

Jedna odpowiedź do “This is a Tribute – Robert E. Howard”

Dodaj komentarz