Ciche Noce

 

Lubię gotowe scenariusze, nigdy też tego nie ukrywałem. Jak na kogoś, kto całe swoje życie prowadził autorskie przygody, odkryłem to dość późno. Winić prawdopodobnie mogę tylko siebie, ostatecznie mogłem sięgnąć do oficjalnie wydanych materiałów dużo wcześniej. W ramach naszego środowiska pokutuje pogląd, że aby być naprawdę dobrym Narratorem, czy Mistrzem lub Mistrzynią Gry trzeba być oryginalnym i twórczym. Tak przynajmniej ja zostałem wychowany. Nie popełniajcie tego błędu. Szczególnie, że „Ciche Noce nad Jeziorem”[1] to dość dobry scenariusz, od którego nie tylko możecie zacząć swoją przygodę z V5 – Wampirem Maskaradą 5 edycją – ale swoją przygodę z prowadzeniem w ogóle.

 

DLACZEGO TO JEST DOBRY SCENARIUSZ

 

Dlaczego uważam, że „Ciche Noce nad Jeziorem” to dobry scenariusz? Odpowiedź jest prosta – są inspirujące. Konrad Gajowiec z Graj Kolektywu na niespełna 30 stronach tekstu stworzył przygodę, która pobudza moją kreatywność. Widzicie, gdy sięgam po każdy gotowy scenariusz zastanawiam się jak ja mógłbym go poprowadzić i czy będzie on dla mnie interesujący. „Ciche Noce” od samego początku intrygują. Ciekawa oprawa graficzna przykuwa uwagę. Śmiałe zastosowanie czerni jako dominującej barwy w kluczowych momentach, mimo że przy uważnym czytaniu męczy i utrudnia odbiór tekstu, idealnie przekazuje idee, która ukrywa się na kartach scenariusza. Już od pierwszych stron wiemy, że w środku mamy do czynienia z tajemnicą. Prosty zabieg kontrastu przestrzennego, z subtelnym odbiciem łabędzia na wodzie, momentalnie wciąga nas w świat przedstawiony.

 

Ciche Noce

 

„Ciche Noce nad Jeziorem” to prosta, archetypiczna fabuła. Autor nie ukrywa przed nami najważniejszych założeń. Ta sprawna i rzetelna komunikacja jest mocną stroną samego wstępu. Już te kilka elementów pozwoli doświadczonym Narratorom pobudzić swoją wyobraźnie. Dla tych, którzy potrzebują pomocy, wypunktowanie kamieni węgielnych i najważniejszych motywów będzie skutecznym sposobem przekazania istotnych informacji. Wszystko to na dwóch stronach. Ciche noce budują swój świat jasnym przekazem. To nie jest domena jak każda inna. Pokazują możliwe entry points dla różnych koterii i uwypuklają najważniejsze cechy domeny, w której przyjdzie się wam zmierzyć z przeciwnościami losu. Krótko, zwięźle i na temat. Mi wystarczyły dwie strony, by wiedzieć, że chce zagrać w ten scenariusz. Jeżeli dla Ciebie będzie to wystarczające, nie wahaj się. Sięgnij po tę przygodę.

 

CICHE NOCE NAD JEZIOREM –  DOMENA INNE NIŻ WSZYSTKIE

 

„Ciche Noce nad Jeziorem” pozwalają nam zagrać w domenie, która zasadniczo różni się od miast, w których zwyczajowo prowadzę swoje kampanie. I nie chodzi o to, że znajduje się ona nad jeziorem. To miasto różni się od pozostałych wampirzych domen, bo jest … nieatrakcyjna. Miejscem akcji domena, która według normalnych standardów jest … biedna. Nie ma nic z blichtru wielkich miast, nie jest mekką, do której ciągną tysiące. Nie jest kawałkiem tortu, dla  którego warto zabić. To miejsce pokazuje jak nisko można upaść, gdy lata się zbyt blisko słońca. I możecie mi wierzyć, to nie jest przyjemny upadek. Nawet jeśli otwiera się przed wami możliwość zasiadania na książęcym tronie. Czy naprawdę wierzycie, że: „Lepiej być królem w piekle niż sługą w niebie”?

 

W założeniach Marka Rein-Hagena,  wampir miał być opowieścią o super hero with fangs. Świat Mroku miał być opowieścią o miejscach, które znacie. Twórca wampira chciał by opowiadać o rzeczach, które są wam bliskie. Barze na końcu ulicy, ulubionym parku, do którego chodzicie po szkole, czy miejscu w którym pierwszy raz całowałeś się z dziewczyną, gdy twoje życie zostało brutalnie przerwane. Ja tak nie umiem, ale szanuję taką wizję, która stoi za fundamentami systemu –  sam przecież uważam, że największą siłą V5 jest właśnie ta wizja.  Jestem jednak świadomy swoich ograniczeń. Konrad Gajowiec umieścił domenę „Cichych Nocy nad Jeziorem”, w kraju który polskiemu czytelnikowi na pewno wyda się znajomy. Mazury, to idealne miejsce – ze swoją poniemiecką historią, bunkrami, czy sezonem turystycznym i pojezierzami – do stania się waszą domeną, którą wykorzystacie do rozegrania scenariusza. Ja jednak tak nie umiem. Co nie znaczy, że nie sprawiłbym by ta domena obudziła się dla nocy.

OZARK – MOJE MIEJSCE DLA „CICHYCH NOCY NAD JEZIOREM”

 

Neil Gaiman  w jednym ze wstępów – do Amerykańskich Bogów lub Sandmana – powiedział, że Ameryka jest dla niego miejscem mistycznym – gdzie wszystko może się zdarzyć. Niezależnie od tego, czy będzie prawdziwe. Wszystko jest możliwe. I mówiąc szczerze, nie sposób mi się z nim nie zgodzić. Zawsze prowadziłem swoje przygody w miejscach, które były dla mnie magiczne, na granicy realności. To dawało mi ogromne poczucie wolności, pozwalało mi uwierzyć w rzeczy, które wydawały mi się nieprawdopodobne. Dlatego, jeżeli miałbym kiedykolwiek osadzić gdzieś „Ciche Noce nad Jeziorem” to właśnie tam. W rejonie Ozarks. Dla mnie, jest to oczywiste miejsce inspiracji. Niestety, w ramach podręczników do V5 nie mamy już rozdziałów poświęconym materiałom, z których możemy czerpać natchnienie, motywy lub rozwiązania. Brakuje nam miejsca, które pomoże nam zbudować klimat naszej opowieści. Nie inaczej jest w „ Cichych Nocach nad Jeziorem”. Dlatego ja, dziele się z wami inspiracją.

 

Ciche Noce

 

Ozark był serialem, który towarzyszył mi w trudnym okresie mojego życia. Zachwycił mnie swoją estetyką, starannie prowadzoną historią i … miejscem. To typowa opowieść o tym co Ciche Noce… chcą przekazać. Zesłanie, kara, nowy początek, doga bez wyjścia. Dołączmy do tego elementy mafijne, bliskość Chicago, które będzie kolejnym dodatkiem wydanym przez Alis Games w ramach linii wydawniczej V5. Dodajmy do tego świetną wizualizację problemów małego miasteczka żyjącego z turystów i jezior, a otrzymamy naprawdę doskonały materiał do rozwinięcia wątków jakie zostały zarysowane w „ Cichych Nocach nad Jeziorem”. Porządny kawałek prawdziwego, nierealnego świata z Wampirami w tle.

 

DLACZEGO TO NIE JEST ŚWIETNY SCENARIUSZ

 

Mówiąc krótko, scenariusz zawiera błędy. Inaczej ułożyłbym poszczególne elementy. O ile sama przygoda ma za sobą silne jasne przesłanie, to gubi się na poziomie szczegółów. Ten cudowny las ma kilka drzew, które psują nam obraz pejzażu, jaki scenariusz chce przed nami zbudować. Nie jest ich dużo, ale zaburza to odbiór przygody. Bohaterowie niezależni nie są przedstawieni w sposób ustandaryzowany, albo w nie wystarczająco ustandaryzowany sposób. Skład tekstu miejscami jest męczący, ale do tego idzie się przyzwyczaić. Najważniejsze jest dla mnie to, że miejscami scenariusz w niewystarczający sposób uwypukla ważne informacje związane ze światem przedstawionym.

Śledząc fabułę, nie dostajemy kluczowych informacji kto jest kim – albo dostajemy je w późniejszych partiach tekstu, bez odnośników i elementów, które pomagałyby nam nawigować poprzez przygodę. Brakuje spisu treści, wyraźnych wskazań z jakim klanem w ramach BN mamy do czynienia oraz gdzie szukać  istotnych informacji. Zabrakło także pokazania narratorowi, w sposób jednoznaczny, o czym tak naprawdę jest ten scenariusz. Bo o ile zaginięcie księcia jest doskonałym punktem startowym, to brakuje klamry dla Mistrza Gry. Według mnie „Ciche Noce nad Jeziorem” są scenariuszem walki o władzę dwóch Primogenów. Takie jasne przesłanie byłoby pomocne w zrozumieniu materiału. Nawet jeśli miałyby być to truizmy: Tu nie chodzi o Księcia, ale o Miasto, którym miał władać. To nie znaczy, że nie sposób tego wywnioskować, albo przedstawić własnej interpretacji.  Z tą informacją byłoby łatwiej – a jest to tekst użytkowy. Dobry tekst użytkowy, który może wam przynieść wiele godzin świetnej zabawy.

 

Dziękuje wydawcy – Alis Games – za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Wielkie podziękowania dla Magdy z Wyrollowanych za korektę tekstu.

 

Ciche Noce

 

RAFAŁ POŚNIK

[1] „Ciche Noce nad Jeziorem” jest jednym z dodatkowych scenariuszy wydanych w ramach polskiej edycji Wampira Maskarady V5. Jest to scenariusz ufundowany w ramach jednego z progów zbiórki społecznościowej jaka odbyła się za pośrednictwem portalu Wspieram.to. Za jego stworzenie odpowiadał Graj Kolektyw w osobie Konrada Gajowca oraz sklep – Vanaheim.pl – jeden z patronów projektu.

Dodaj komentarz