The Shade – Dla Jednego Gracza

Felietony, Inspiracje, RPG / OPUBLIKOWANE W

the shade

To jest jeden z tych wpisów, które nie dawały mi spokoju od jakiegoś czasu i już dawno powinien pojawić się na Blogu. Nie mniej jednak był odkładany w obliczu codziennego życia i szalejących zbiórek –  takich jak ta na angielską edycje The One Ring.  Zbiórka właśnie się zakończyła, ale o tym tytule napisałem już kilka słów. Dla tych co nie wiedzą,  polska edycja jest od dawna zapowiedziana. Słów kilka napisał też Jacek Duch z Graj Kolektywu i na jego profil na FB odsyłam. Dziś jest światowy Dzień Mistrza Gry, ale udało mi się z pomocą Magdy z Wyrollowanych przygotować tekst[1]. Opowiada o mojej inspiracji, która nieustannie jest gdzieś z tyłu głowy. Jeśli jesteśmy już po wstępie to poniżej zagłębicie się w historię Shade’a, która od dłuższego czasu nie daje mi spokoju. Panie Panowie, oto i on – Richard Swift – The Shade:

„You were right to be afraid too, my boy. My power isn’t merely creating illusion from shadow.

I make things manifest. Terrors, whole and hearty. „

— The Shade

 

„The Shade” zawsze będzie kojarzył mi się z jedną rzeczą – komiksem DC wydanym w 2011 roku z serii New 52. Jeśli jeszcze tego nie wiecie, Ja i Coen, jesteśmy dość dużymi fanami komiksu…  wyrastamy z podobnych środowisk. Mimo, że korzenie mamy wspólne, mamy zupełnie inne podejście do wielu rzeczy. RPG są tu dobrym przykładem. Mimo, że nasze zdania się różnią, potrafimy znaleźć ten angielski „common ground”. I cieszymy się z niego, bo na pewnym poziomie bardzo dobrze się rozumiemy. Nie zgadzać się, ale rozumieć, to bardzo ważne. Wyrollowani, dla mnie mają dość ciężki dowcip, ale na pewnym poziomie rozumiemy się.

Niektórzy mogą zapytać co to wszystko ma wspólnego z RPG? Widzicie, mi i Bartkowi… zdarza się dyskutować na różne tematy, również na temat naszych preferencji i upodobań. Zdarza nam się dyskutować na temat Komiksu. Z tego co rozumiem Coen jest Fanem X-men. Ja zawsze byłem klasycznie fanem Brytyjskiej fali … i Spidermana. W moich sesjach ma to ogromne znaczenie, bo komiks jest medium, które mnie ukształtowało. Nauczyło mnie myśleć na temat historii oraz narracji w swoich ramach. Komiksy pochłaniałem w sposób nałogowy. Gdzieś tam w przepastnych zasobach dysków twardych jest cała kolekcja Dr. Strange z lat 70 ubiegłego wieku.

 

Gdy jeszcze miałem dużo czasu i ogromne pokłady energii potrafiłem śledzić paski z zaciekłością największego Badacza i na wyrywki znać losy bohaterów, a także wszystkie zagrywki jakie scenarzyści mogli użyć, by chociaż na chwile przykuć naszą uwagę. I ta fascynacja w niewątpliwy sposób wpłynęła  na mnie jako Mistrza Gry. Co więcej, ten wpis miał pójść wczoraj, ale gdzieś do drugiej w nocy, już nie całkiem trzeźwi, dyskutowaliśmy z Coenem na temat Komiksu. Nie zdążyłem umieścić posta o czasie. Dyskusja była ważniejsza, a co najlepsze twórcza.

the shade

Gdzie w tym wszystkim odnajduje się The Shade, zapytacie?  Sylwetka złoczyńcy, który manipuluje cieniami, jest nieodzownym przeciwnikiem Ligi Sprawiedliwych, którego poznałem za sprawą Justice League Unlimited? No wszystko sprowadza się do prostego faktu, że w 2011 roku, co było prawie dekadę temu, za sprawą zupełnego przypadku, podczas rutynowych poszukiwań Internetu trafiłem na prawdziwy Diament. Nie był to ostatni raz, gdy zupełnym przypadkiem odkrywałem coś wielkiego, ale niewątpliwie był to przypadek, który utkwił mi w pamięci i został ze mną na dłużej. Widzicie, trafiłem bowiem na rodzaj historii, który sam chciałbym umieć w ten sposób poprowadzić.

 

Oczywiście po latach jestem świadomy tego w jaki sposób idealizuje wspomnienia, do jakiej rangi niedoścignionego mitu urosła ta opowieść, a także jak bardzo ja sam się zmieniłem, ale gdy usłyszałem słowo Shade, wiedziałem o czym chce napisać.  Nie oszukujmy się, w momencie, w którym z wypiekami śledziłem tą historię miała ona wszystko co dla mnie było najważniejsze. Była nawet wydana we Wrześniu, miesiącu moich urodzin, była jakby idealnie skrojona właśnie dla mnie. A o czym była zapytacie? No to można streścić do kilku linijek zwykłego angielskiego tekstu:

 

„In this new timeline, a twelve issue series has the Shade survive an assassination attempt, then travel the world to uncover the people behind it.

Along the way he deals with his past before the shadows, as well as the encounters he had with his descendants through the years.

It is also explained how he first met Culp, and exactly how he gained the shadow powers.”

 

Ale przede wszystkim, miała wszystko co mnie interesowała. Potężnego Bohatera, Wampiry, Pojedynki na blankach La Sagrada Familia, Podróż Bohatera – mono mit, Tajemnice, Tajne Kulty i Stowarzyszenia , nawiązania do Stockera, Starożytnych Bogów, Romans, Cień, Magie i Egiptologie. Słowem wszystko. I to była naprawdę dobra historia z ciekawą, momentami wyśmienitą, oprawą graficzną.

the Shade

Była to seria, ten typ komiksu, dla której w mojej krótkiej karierze krytyka w czasie wolnym popełniałem recenzje. Rzucałem wszystko i niczym nadczłowiek lub prorok wchodziłem na górę i krzyczałem: Oto jest! Patrzcie!  To wszystko zawarte w zgrabnej 12 odcinkowej formie, mini serii zamkniętej, skończonej. Coś co na długie lata stanowiło miejsce, do którego dążyłem. I nie oszukujmy się nadal dążę. Jeżeli macie chwilę odszukajcie ją. A ja załączę wam galerię składającej się z ulubionej części całego story arcu – tak byście wiedzieli o co mi chodzi.

Rafał Pośnik

[1]

#RPGaDay2020

Wpis ten był częścią RPGaDay w 2020 roku i pierwotnie został opublikowany na fanpage Wyrollowanych. Od 2020 roku wiele się zmienił, ale nadal dyskutujemy z Coenem na różne tematy. Co najważniejsze z roku na rok format przygód dla jednego gracza staje się co raz bardziej popularny. Gdy w 2011 roku czytałem the Shade nie miałem pomysłu jak adaptować tę historię w sposób ciekawy do naszego RPG-medium. Przygody dla jednego gracza miały inny charakter oraz zupełnie inaczej były postrzegane.

 

Dziś dekadę później, widzę narzędzia i możliwości adaptacji. Pokazały mi to takie publikacje jak Twarzą Twarz od Black Monk czy Thousand Year Old Vampire od Tim Hutchings Makes Games. Dla mnie ta rewolucja trwała rok. Od 2020 do 2021 przedstawiono mi zupełnie nowy sposób konstruowania scenariuszy. Co więcej, dostarczono mi odpowiednich narzędzi do zreplikowania tego procesu.

 

Ostatni bardzo dużo dyskutujemy z Coenem na temat V5 – Wampira Maskarady od Alis Games. Chicago by Night, które przedstawia ponownie Klan Lasombra ma zostać wydane jeszcze w tym roku. Adaptacja The Shade z New 52 jest dla mnie realna i możliwa. Nie wyobrażam sobie lepszego prezentu (no może pdf do Kult RPG) na Międzynarodowy Dzień Mistrza Gry. Dla mnie to bardzo fajny prezent.

 

Ogromne podziękowania dla Magdy z Wyrollwanych za korektę tekstu.

Jedna odpowiedź do “The Shade – Dla Jednego Gracza”

Dodaj komentarz