MASKI NYARLATHOTEPA – THE COST OF MADNESS

Felietony, RPG / OPUBLIKOWANE W

 

 MASKI NYARLATHOTEPA

 

To będzie mój drugi lub trzeci felieton – MASKI NYARLATHOTEPA. Chciałem z wami  porozmawiać o tej kampanii . W sobotę miała miejsce premiera, na którą czekałem długo, można powiedzieć, że nawet bardzo długo. MASKI NYARLATHOTEPA jest jedną z tych kampanii, którą zawsze chciałem rozegrać i mieć na półce, drugą taką kampanią jest HORROR w ORIENT EXPRESIE. Teraz, gdy ten pierwszy tytuł jest dostępny w Polsce, a ciśnienie nieco zelżało, chciałbym z wami porozmawiać o kwestii ceny. To nie będzie przyjemna rozmowa, ale mam nadzieje, że jesteście na nią gotowi. Dobra, ja zacznę.

MASKI NYARLATHOTEPA – MOJA PRAWIE NAJDROŻSZA GRA

 

Jestem kolekcjonerem, graczem i mistrzem gry. Postawmy sprawę, jasno – moje zdanie nie jest obiektywne, nigdy nie było i nie będę się starał zachować jakiś pozorów obiektywności dziennikarskiej. Uważam, że jest ona iluzją, którą już teraz możemy śmiało odrzucić. Black Monk wydał MASKI NYARLATHOTEPA – Ja zawsze chciałem mieć tą grę. To fakt, a z faktami się nie dyskutuje. Staram się też być zawsze uczciwy w stosunku do was. Ważne, żebyśmy już na początku tej dyskusji wiedzieli gdzie stoimy, bo ten felieton potraktujcie jako dyskusje. Mój głos w niej, bo jej echa nie cichną i nie dają mi spokoju.

 

MASKI NYARLATHOTEPA są drogie. Zawsze były i nie ma co się oszukiwać. Kosztowały więcej niż  limitowane wydanie Warhammera 4ed od Copernicus Corporation. MASKI NYARLATHOTEPA, nie są podręcznikiem źródłowym, ani głównym, ale zwykłą kampanią. MASKI NYARLATHOTEPA są przede wszystkim produktem drogim w dostarczeniu. Przede wszystkim jednak, są kampanią sprzedażową, która ma przełamywać kolejne bariery. Kamieniem milowym, który ma zmienić nasze podejście do RPG.

 

 MASKI NYARLATHOTEPA

 

MASKI NYARLATHOTEPA były zapowiedziane już dawno. Wiadomo było, że wyjdą. Ich premiera była przekładana kilkukrotnie. Kurczę, w tym czasie zmienił się nawet redaktor naczelny linii wydawniczej, całego Zewu Cthulhu. System dostał od wydawcy olbrzymie wsparcie. Można zaryzykować stwierdzenie, że Black Monk odkrył go na nowo dla polskiego odbiorcy. Wydał, Scenariusze, gry paragrafowe, podręczniki główne, wypuścił ekrany dla Strażnika Tajemnic, a także masę darmowych przygód. MASKI NYARLATHOTEPA są ukoronowaniem działań, które wydawca od czterech lat uskutecznia na polskim rynku. Mają stanowić klejnot  w koronie całej linii. Prawdopodobnie nie będzie to jedyny tytuł, który będzie miał taką rangę, ale ten jest dla Black Monka pierwszy.

 

MASKI NYARLATHOTEPA są bowiem wydarzeniem o takiej samej skali jak premiera Zewu Cthulhu, która miała miejsce około dwóch lat temu. Może nikt nie pamięta początku tej drogi, ale było to istne szaleństwo. Szaleństwo, na które zdecydowało się jedno wydawnictwo i konsekwentnie realizowało swój plan. Zew na zbiórce na wspieram.to zebrał około 1 000 000 zł. Ta zawrotna kwota pokazała, że polski rynek jest wystarczająco dojrzały aby w takie szalone i kosztowne akcje, jak 2 letnia promocja systemu, inwestować.

MASKI NYARLATHOTEPA – KOSZTY SZALEŃSTWA

 

Na MASKI NYARLATHOTEPA  wydałem sporo. Mniej niż zakładałem, ale wciąż jest to drugi najdroższy zakup do mojej kolekcji. Wiedziałem co robię. Miałem to szczęście, że pośród moich przygód z RPG trafiłem na CarcosaCon w 2019 roku. Mówię, że miałem szczęście, gdyż bilet wylicytowałem na aukcji charytatywnej –  na Drużynie Wiewióry –  za śmieszne pieniądze, dokładnie za wszystkie pieniądze, które miałem na swoim koncie – 200zł.

 

To było istne szaleństwo, takie samo na jakie zdecydował się Black Monk wydając MASKI NYARLATHOTEPA. Zalicytowałem dla fun-u, myślałem że ktoś bardzo szybko mnie przebije, bo koszt biletu był dużo poniżej jego prawdziwej wartości. Tak się jednak nie stało i że tak powiem: Oh boy, ale miałem pietra! Pojechałem. To była najlepsza decyzja w moim życiu, ale nie udała by się bez pomocy ze strony moich przyjaciół z Graj Kolektywu, Black Monka oraz przełamania własnych barier i strachu. To co mnie powstrzymywało był bowiem w mojej głowie. To straszne jak nasze własne ograniczenia powstrzymują nas od robienia szalonych rzeczy.

 

Co to wszystko ma wspólnego z MASKAMI NYARLATHOTEPA?  Dla mnie dużo, z dwóch powodów. Po pierwsze, ta karkołomna eskapada pokazała mi, że mogę, że umiem i że warto czasem zaryzykować. Wyjście z mojej strefy komfortu, zaowocowało masą przyjaźni, które utrzymuje do dziś, a po drugie poznałem MASKI NYARLATHOTEPA z zupełnie innej strony. Na CarcosaCon, miałem szansę zobaczyć oryginalny set dla tej kampanii wykonany przez  The H.P. Lovecraft Historical Society[1]. Zapytałem się o cenę, bo co złego może się stać to tylko niewinne pytanie. Usłyszałem odpowiedz  i odbiłem się od stołu.

 

Pamiętacie, jak mówiłem, że wydałem wszystkie pieniądze, które miałem na koncie? Nie kłamałem. Miałem przy sobie dosłownie 30 złotych, które miałem w portfelu. Cena jaką usłyszałem, pokazała mi ogromną przepaść jak jest między mną, a  … następnym krokiem w moim hobby. To zdarzenie było dla mnie bardzo ważne. Uświadomiło mi, że są w moim hobby rzeczy o których w moim hobby mi się nie śniło. Cena za ten zestaw MASEK NYARLATHOTEPA była daleko poza moim zasięgiem. Zestaw był pięknie wykonany, a mnie na niego, po prostu nigdy nie będzie stać. A była to cena promocyjna, dla gości konwentu.

 MASKI NYARLATHOTEPA

MASKI NYARLATHOTEPA –  ROK 2020

 

Wiecie co zrobiłem? Kupiłem dedykowane kostki do MASEK NYARLATHOTEPA, podobały mi się i było mnie na nie stać.  Zestaw ten jest ciągle ze mną, przypomina mi o decyzji, którą wtedy podjąłem. Powiedziałem, że będę oszczędzał. Wtedy w 2018 jeszcze tego nie wiedziałem, ale podjąłem decyzje. Chce mieć tą kampanię. Wiedziałem, że będzie ona droga, i że nie będzie to spontaniczny zakup, i że trzeba będzie się do niego przygotować. Przez te dwa lata zrobiłem, kolejne dwie rzeczy.

 

Dzięki uprzejmości Coena z Wyrollowanych, rozegrałem MASKI NYARLATHOTEPA. Poznałem tą kampanię w ekspresowym tempie i wiedziałem, że chcę ją poprowadzić inaczej, mimo że bawiłem się świetnie. Druga rzecz to poznałem nie tylko jej cenę, ale też wartość i byłem przygotowany. Dla wszystkich, którzy uważają, że kupowanie kampanii w którą się grało to szaleństw i tak się nie robi… nie zgadzam się z wami. Umiem czerpać radość z kampanii i scenariuszy, które czytałem lub rozgrywałem. Jeżeli uważacie, że zagracie w MASKI NYARLATHOTEPA raz, to nie kupuje ich z tą myślą.

 

Generalnie podliczmy. Wybrałem zestaw ekskluzywny – nie jest to najdroższa gra jaką będę miał na półce, ale druga w kolejności już tak. Do zestawu dobrałem możliwość  umieszczenia swojej osoby w kampanii „Dwie z Tysiąca”. Bawią mnie postmodernistyczne przekraczanie granic medium i uważam, że jest to coś, co sprawi mi ogromną radość. Szczególnie, że mam pomysł, kogo poproszę o opisanie mnie autorowi. Nasza wspólna gra z Robin D. Laws na Carcosie zapadła mi w pamięć i uważam, że to najlepsza osoba do przedstawienia mojej persony by unieśmiertelnić mnie w mitach Cthulhu. Tym właśnie dla mnie jest ten zabieg. Moim własnym exciego monumentum, możliwością stania się częścią uniwersum, które jest dla mnie ważne. I żadne pieniądze nie są zbyt duże by spełniać marzenia. W  szczególności takie, które nie przekraczają zakładanego budżetu.

Rafał Pośnik

 

MASKI NYARLATHOTEPA –  POST SCRIPTUM

 

Chciałbym jednocześnie podziękować wszystkim, którzy są zaangażowani w burzenie i przesuwanie granic naszego hobby. MASKI NYARLATHOTEPA to tylko jeden z przykładów jak zmienił się nasz polski rynek RPG na przestrzeni ostatnich kilku lat. Wielkie zasługi ma tu nie tylko Black Monk, ale też Copernicus Corporation, który wierzył w nasze hobby przez te wszystkie chude lata.

 

Rebelowi mogę podziękować, za sprowadzenie D&D piątej edycji, mimo że wielu pytało się po co? Mam nadzieje, że niedługo zdecyduje się wydawać ekskluzywne wersje podręczników po polsku bo są piękne. No i oczywiście dziękuje Alis Games, bo właśnie w tej chwili trwa ich kampania na  wspieram.to/kult. Oni zdecydowali się nie przejmować, że premiery wielkich tytułów w Polsce są już dzień po dniu.  To pokazuje jak ogromny krok zrobiliśmy. Każdy  może znaleźć coś dla siebie, a to moi drodzy jest już prawdziwe szaleństwo.

 

[1]  To nie był najbardziej wypasiony zestaw. Ten najbardziej wypasiony, nadal jest poza strefą mojego komfortu, ale można go obejrzeć tutaj: Masks of Nyarlathotep – Super Deluxe Limited Edition . Uważni zauważą pewne podobieństwo między nim, a wycofanym przez Black Monk, Zestawem VIP. Być może jeszcze nie do końca jesteśmy świadomi, różnic kulturowych w RPG pomiędzy nami i Amerykanami. Są one duże.

 

Dodaj komentarz