V5 – VAMPIRE

Recenzje, RPG / OPUBLIKOWANE W

V5

 

Przygotowuje się do powrotu do prowadzenia Wampira. Jeśli jeszcze się nie zorientowaliście, zaliczam się raczej do grona fanów. Nie ma co się oszukiwać, większość moich podręczników obejmuje pozycje ze Świata Mroku. Nigdy jakoś nie udało mi się wkręcić w żaden system bardziej, no może chlubnym wyjątkiem jest tutaj Legenda Pięciu Kręgów, ale dziś nie o tym. Ten tekst, który właśnie czytacie  przysporzył mi dużo problemów. Widzicie, wiedziałem, że nie będzie on obiektywny. Nie da się ukryć, że moje imię widnieje w stopce V5 polskiej edycji. Odkładałem napisanie tej recenzji, mimo że była dla mnie ona szalenie ważna. Dziś w nocy, a dokładniej nad ranem, wreszcie wiem co chcę powiedzieć.

Z Wampirem jestem związany prawie od początku. Zacząłem grać gdy na polski rynek trafiła Maskarada 2ed. Szybko przesiadłem się na 3ed revised[1]. Grałem i kolekcjonuje tytuły związane z Vampire Dark Ages, których podręcznik główny wyszedł po polsku. Miałem krótką, lecz nie udana przygodę z V4 – czyli the 20th Anniversary Edition.  Nie podobała mi się, ale powoli do niej wracam.  Co więcej, grałem również nWoD i Requiem, chociaż zrozumienie go zajęło mi niezwykle dużo czasu. No i nie ukrywam lubię V5  – Wampira.  Uważam że jest to system, który w moim odczuciu w pełni oddaje Świat Mroku XXI wieku. Nie uważam się za żadnego eksperta, ale jestem wdzięczny, że po latach przerwy mamy w Polsce Wampira. Ponownie. Dodatkowo, Alis Games nie chce poprzestać jedynie na podstawowych podręcznikach, ale wydać wszystkie publikacje, które będą dostępne. W moim świecie to zasługuje na ogromne uznanie.

V5

 

Na początku mówiłem że, przygotowuje się do prowadzenia. Będę prowadził  kampanię w Milwaukee. Mogłem wybrać dowolną edycje. Wybrałem V5. Dla mnie polski wydawca – Alis Games – stanął na wysokości zadania. Będziemy korzystać z materiałów, które przetłumaczył w podręczniku głównym. To jak V5 nawiązuje do pierwszych edycji, do korzeni gatunku i czerpie wprost z twórczości Stockera i jego „Draculi”, jest inspirujące. To jak oryginalny wydawca zbudował pomost pomiędzy pierwszą, a piątą edycja dla mnie jest majstersztykiem. Widzicie w pierwszych testowych materiałach, pokazał wizje. Wizje, którą konsekwentnie rozwinął za sprawą  listów Miny Harper w podręczniku głównym. Subtelnie zarysował powiązania z najlepszym okresem jaki dla mnie reprezentuje 3ed revised.  Co więcej, dobór tytułów takich jak Chicago by Night, czy sam wybór okładki, pokazuje, że jest to ta sama gra, ale z zupełnie nowej perspektywy. I to mnie kupiło.

To dlatego, ja również sięgam do tego schematu. Milwaukee by Night jest podręcznikiem pierwszo edycyjnym. Zagramy grupą zrodzonych o zmierzchu. Frakcją, która jest promowana przez V5. A potem, jeśli gra się nam ułoży, z Milwaukee przeniesiemy się wprost do Chicago. Podręcznika, który chronologicznie wyszedł tuż po pakiecie głównym czyli Podręczniku Głównym, Anarchistach oraz Camarilli. Przeniesiemy się do miasta o wyraźnym polskim akcencie, które jest już nie tylko ważne dla Wampira,  czy V5, ale przede wszystkim dla nas samych.  Nie ukrywam, że tego rodzaju zabiegi są bliskie memu sercu. Nie wszystkie je wyłapie, ale cieszę się jak dziecko, gdy mi się to uda.

 

V5

 

Co to ma wspólnego z polską edycją, albo recenzją podręcznika? Dużo. Widzicie według mnie, mogę się mylić, ale jednak uważam że Alis Games również miało swoją wizje wydając podręcznik po polsku. I może nas uwierać dobór słownictwa i tłumaczenie, ale mimo że nie byłem bezpośrednio zaangażowany, to widziałem jak ta wizja została przekuta w czyn na naszych oczach. Rozumiem, dlaczego wydawca postanowił skorzystać z nazw zaczerpniętych z pierwszego polskiego wydania Wampira i umieścił je w V5. Tak samo jak oryginalny wydawca, czy nawet ja, Alis Games stara się zbudować pomost łączący dorobek Wampira na polskim rynku. Robi to oczywiście w granicach licencji i w zakresie na jaki może sobie pozwolić.

To szumnie brzmi, ale Wampir to kawał historii RPG w Polsce. Teraz V5 jest częścią tej historii i mam nadzieje, że  Alis Games na tym nie poprzestanie. Zrobili już dużo, walcząc o umieszczenie Polski w planach oryginalnego wydawcy, publikując oficjalne scenariusze, które zostały stworzone w Polsce, a które wejdą do kanonu i są uzgadniane na arenie międzynarodowej. Marzy mi się żeby ciągłość, o której mówiłem została zachowana. Również, przez wydanie tytułów, które doprowadził do tego że V5 wygląda, tak a nie inaczej.

 

Widzicie, mnie wizualne V5 się podoba. Kupiła mnie. Chwyciła za serce i została ze mną na dłużej. Ale to dlatego, że nie było to dla mnie takim wielkim szokiem. Od jakiegoś czasu obserwowałem drogę, jaka doprowadziła do V5. Obserwowałem również artystów, takich jak Mark Kelly, których styl zdefiniował nowe trendy w podręczniku.  Ten podręcznik w warstwie wizualne i fabularnej pokazał jak świat się zmienił. Pokazał, że nic nie stoi w miejscu i narzucił nam nową narracje. Odpowiednią dla naszych czasów, ale szanującą swoje korzenie.

I kurczę za to daje mu ogromny plus, bo w mojej ocenie dostaje coś nowego, coś świeżego. Dostaje produkt, który próbuje być aktualny. Na szczęście niedostaje kolejnej gry, która ma już 30 lat i która się nie zmieniła mimo, że świat wokół niej poszedł na przód! Tym dla mnie jest V5. Nowym ujęciem, gry która pokazuje jak się rozwinęła od swych początków i która nie boi się trudnych decyzji. Decyzji czy to w szacie graficznej czy to warstwie fabularnej, burzących status quo.

Oczywiście nie wszystkie te zabiegi są udane. Podręcznik do V5, zarówno angielski jak i polski, jest miejscami nieczytelny. Nawiązanie do składu Requiem, nie jest najbardziej udany. Czasem wielkich idei nie udało się odpowiedni zaimplementować przez zupełnie prozaiczne rzeczy. Wyszukiwanie  haseł w ramach V5 bywa problematyczne. Na szczęście wraz z duchem czasu do wersji papierowych dostajemy do ręki wersje elektroniczną.

V5

 

Mechanizmy automatyczne pokazują nam że naprawdę nasz świat się zmienił, a Alis postarało się by zakładki podręcznika w formie elektronicznej były użyteczne.  Co więcej, gdzieś tam pod spodem czujemy wizję, systemu narracyjnego. Takiego, który próbuje sobie poradzić z nabrzmiałymi problemami poprzednich edycji, ale który nie zostawia wiernych fanów z niczym pozostawiając im ścieżki alternatywne. Wprowadza zasady dodatkowe i opcjonalne, daje nowe narzędzia oraz wprowadza zmiany, które kiedyś były nie do pomyślenia.

Teraz V5 to nowy Wampir. Tak jak my on również się zmienił. Dlatego, mimo że mógłbym powiedzieć: „Co to dla mnie, z marszu poprowadzę” –  przygotowuje się. Tak jak L5K 5ed na samym początku, tak i V5 – Wampir nie jest systemem perfekcyjnym. Polski wydawca nie ustrzegł się błędów w druku, czy zwykłych potknięć, ale jak na razie to wszystko można Alis Games  wybaczyć. Potrzeba czasu by sam Wampir – V5 stał się perfekcyjnym, czy by Alis jako wydawca takim się stał. Ale za to V5 systemem nowym i świeżym, dającym dużo nadziei na rozwój.

 

Wampir – V5 wprowadza frakcje mało znane w Polsce z innych publikacji, pokazującym Anarchistów, czy zupełnie nowe ujęcia dla klanów. Pokazujący świat, który ja osobiście chce poznać i który mnie fascynuje. Dlatego  z zapartym tchem czekam na kolejne polskie wydania. I ma nadzieje, że jak skończymy naszą małą kampanię w Milwaukee, to na horyzoncie pojawi się zapowiedź Chicago by Night po polsku. Trzyma za to kciuki z całego serca! Ja będę grał w Wampira – V5, bo po prostu warto.  A może nawet doczekam się W5 – Werewolf po Polsku.

Rafał Pośnik

[1] Ok. ustalmy pewną rzecz. Jest 1 ed, potem był druga edycja. 2ed revised oraz the 20th Anniversary edition. To się zmieniło z wydaniem V5.Teraz sprawa jest prosta . 1ed to pierwsza edycja. Druga edycja to druga edycja, i ta edycja wyszła jako pierwsza po polsku. Revised jest 3ed czyli V3, a ta wyszła po polsku po 2ed. The 20 Anniversary to V4. No i mamy Vampire – V5, czyli obecną edycje na rynku. To chyba najprościej jak się da.