Well played, Free League – well played

Felietony, Newsy, Recenzje, RPG / OPUBLIKOWANE W

Tajemnice Pętli- pełen zestaw - Free League

 

Gdy Kuba Polkowski zaprosił mnie do współpracy na platformie blogowej, właśnie dostałem pierwsze podręczniki „Tales from the Loop”- polskiego wydania „Tajemnic Pętli” w formie PDF. Dziś, gdy piszę ten tekst, właśnie otwieram moją paczkę podręczników. Wszystkie fizyczne kopie trafiły do szczęśliwych nabywców, a ja jedynie co mogę powiedzieć to: „ Well played, Free League[1] – well played”.

 

I nie chodzi tylko, że Tajemnice Pętli – wydane w Polsce przez Black Monka, to rzemieślnicza robota najwyższej klasy. Nie chodzi nawet o to, że sam Kuba Polkowski stanął na wysokości zadania, i napisał świetne przygody w miejscach, które bezpośrednio wiążą się z moim dzieciństwem – napisał o okolicach Marysina. Dzielnicy Warszawy, gdzie znajdował się poligon armii radzieckiej, a mieszkała moja Babcia i Ojciec. Kubie, przez swoją przygodę, udało się odtworzyć ten magiczny czas, te emocje, które wtedy gdy byłem dzieckiem towarzyszyły mi podczas zabaw. Nie, nie to jest najważniejsze. Każdy, może odcinać kupony od nostalgicznych uczuć ludzi, którzy się starzeją, każdy. Chodzi przede wszystkim o to, że szwedzki wydawca Free League, wchodzi do naszego kraju z rozmachem.

Krótka historia Free League

 

Widzicie to było dawno, w tym stuleciu, przed korno-wirusem. Free League była małą szwedzką firemką, która właśnie wymyśliła  jak podbić świat. Mając ugruntowaną pozycje na rodzinnym rynku, zaczęła szukać nowych odbiorców – zaczęła pisać RPG po angielsku. To był hit!. Ich produkty, były nowe świeże i pełne pomysłów. Dodatkowo dorzucili jeszcze prostą i banalną mechanikę. Taką fajna, nie za trudną, nie za łatwą i zaczęli wydawać.  Możecie mi wierzyć albo nie, ale nie byłem fanem. Jedyny szwedzki wydawca, któremu wtedy ufałem to  – Onyx Path, wiecie ten od Nowego Świata Mroku. Free Leaguea nie miała nic oprócz pomysłu i nieprzeciętnego szczęścia.

 

Miała szczęście, na tyle duże, że znalazła dystrybutora swoich tytułów na rynek międzynarodowy – Modiphiusa. I tak, początki były trudne.  Dziś wiemy, że Modiphius mimo, że jest gwarantem jakości, to ma problemy z dostarczeniem rzeczy na czas.  Ale firma z dziwnym logo się nie poddawała. Rok w rok zdobywała wyróżnienia za swoje gry, kolejne Ennies – największe nagrody w środowisku RPG – lądowały na jej koncie. Ich marka stała się rozpoznawalna, zbudowali serie wydawnicze, zdobyli rzesze fanów. Ludzie cenią Free League zarówno za ich autorskie serie, jak i te opierające się na znanych, ugruntowanych  IP.

 

tajemnice pętli - podręcznik główny - - Free League

Free League – MYZ

 

Na początku tej drogi, Maciej Szuba – prowadzący mi 10 letnią kampanie Neroshimy – przyszedł do mnie i powiedział: „Zobacz, kupiłem to za horrendalne pieniądze na Rebelu, chcę to prowadzić, chcę odpocząć od Neuroshimy.” Właśnie wtedy, po raz pierwszy zobaczyłem Mutant Year Zero. Nie spodobało mi się. Mówię mu: „Maciek wszystko fajnie, to jest bardzo fajny społeczny RPG, z mega mechanika eksploracji i z pomysłem na siebie, ale… nie kupuje tych mutacji, dla mnie mogłoby ich nie być.” Byłem głupi.

 

Powtarzam, byłem głupi. Free League miała racje. Chociaż nadal twierdze, że w swoim flagowcu  nie potrzeba mutacji, ale… . To była dobra gra, a mi zabrakło jaj, żeby w nią wejść. Przekonałem się o tym rok później. W 2016 gdy wypuścili MYZ: Genlab Alpha. No i nagle wszystko zaskoczyło. Okazało się bowiem, że Free League miała plan. Wypuściła tą samą, survivalową grę, gdzie grało się zmutowanymi zwierzętami. Dodatkowo, podręcznik  był stand alone – to znaczy, że nie musiałem kupować wcześniejszej linii.

Nawrócony na Free League

 

Łuski opadły mi z oczu, a ziarno zostało zasiane i co więcej, padło na podatny grunt. Teraz, obserwuje każdy nowy tytuł wypuszczony przez Free League. Obserwuje, każdego Kickstartera, i zawsze sobie pluje w brodę, że nie mam kompletu ich serii wydawniczych. Na mojej półce nie ma takich tytułów jak: MYZ,  czy Coriolisa, Forbidden Lands, a nawet Aliena, czy też Vaesen. To wszystko tytuły, dzięki którym Free League wyczyściłaby mi portfel. Mają rozmach ci ludzie z Free League i nie biorą jeńców.  W ciągu ostatnich pięciu lat cztery z ich gier zgarniały Ennies. Tajemnice Pętli czyli Tales from the Loop – pozamiatały konkurencje i w 2017 roku Free League zgarnęła wszystko.

Tajemnice pętli - nowy dodatek - Free League

Teraz Free League!

 

Kuba jest wielkim fanem MYZ. Ja, jestem wielkim fanem Tajemnic Pętli. Mam oryginalne angielskie wydania, skrzętnie ukryte na półce. Mam też sequel… i nie mogę się doczekać, jak tytuły Free League popłyną szerokim strumieniem przez Polskę. Zaleją nas niczym powódź[2].  Kocham to w jaki sposób Free League pisze swoje podręczniki, z dużą ilością światła, dbałością o szczegóły, zachowując charakterystyczny styl. Czyta się je szybko, przyjemnie i bez zbędnego zadęcia. Przede wszystkim wizualnie to uczta dla oczu, a pod spodem jest samo RPG-owe dobro. Jak mówiłem: „Well played Free Leaguea, well played.”

 

Jedyne czego się obawiam odnośnie tytułów od naszego szwedzkiego dostawcy, to to że na polskim rynku podzielił licencje. Są one rozsiane po różnych wydawnictwach. I kurczę, wiecie że jestem fanem komiksów. I to przypomina mi sytuacje Marvela, nie miejcie mi tego za złe, ale wiem jak wyglądał taki zabieg w tamtym przypadku. Marvel przed sukcesem MCU – sprzedał prawa do swych postaci czterem różnym firmom. Sony, Fox, Disney oraz Paramount dostali po kawałku tortu. Odkręcanie tej sytuacji zajęło nam 10 lat i z niektórymi problemami borykamy się do dziś.

Free League  – Jeden problem

 

Jestem świadomy tego, że tytuły Free League należą do trzech wydawców. Dwóch z nich – Black Monk i Galakta – ujawniło czym będą się zajmować. Dzięki nim do Polski wydawca wprowadzi, ”Tajemnice Pętli” – tu oczywiście chodzi o Black Monka – oraz Obcego – Galakta właśnie zaczyna rozsyłać swoją przedsprzedaż. Dodatkowo Black Monk ogłosił, że wszedł we współpracę w celu wprowadzenia na polski rynek kolejnego tytułu ze stajni Free League – „Twilight: 2000”. Nie zrozumcie mnie źle – wszystkie te tytuły mnie cieszą. Alien  powalczy w tym roku o Ennie. Boje się, że rozproszenie wydawców, negatywnie wpłynie na rynek.

Free League  – Trzech Wydawców

 

Nie chce stracić, ani jednej z tych gier. Byłaby to strata nie do odrobienia szczególnie, że nie powiedziałem wam o ostatnim tytule, który należy do Free League: „One Ringu”. Tak, dobrze mnie słyszeliście. Free League posiada prawa do drugiej edycji tego tytułu. Wszystko za sprawą C7, które swoje prawa utraciło. To jednak nie koniec, polski wydawca do „One Ring-a”, też jest już przecież znany. Mamy do czynienia, z czymś co prawnik określiłby: „zawiłym przypadkiem”. Mam nadzieje, że sprawa tego ostatniego tytułu szybko się wyjaśni i będę mógł cieszyć się kolejnym RPGiem. Jeżeli C7 sobie nie poradziło, to teraz Free League. Mówiąc, krótko i zwięźle: „Well played, Free Leaguea. Well played”.

Rafał Pośnik

[1] Po szwedzku jak w piosenkach Perfectu brzmiało by to lepiej – „Fria Ligan”.

[2] Sequel „Tales from Loop” nazywa się: Things from the Flood – gra się tam już nie dzieciakami, ale nastolatkami i jest naturalną kontynuacją przygód zawartych w podręczniku do Pętli.

3 odpowiedzi do “Well played, Free League – well played”

Dodaj komentarz