„HELLO WORLD”

Felietony, Inspiracje, PISANIE / OPUBLIKOWANE W

 

 Jest 7:30, niedziela 31.05.2020 roku. Jestem sam, zgarbiony przed monitorem laptopa, a dźwięk pracujących klawiszy rozchodzi się po pokoju. Moja czarna, gorzka kawa stygnie w ogromnym, półlitrowym kubku, powoli parując. Lubię pić ją właśnie taką, na granicy wrzątku. Jej ciepło parzy język, przy jakiejkolwiek próbie, zanurzenia ust w czarnym aksamitnym płynie. Dla kontrastu po mojej lewej stronie, na równym, kwadratowym, talerzyku spoczywa kawałek puszystego, słodkiego sernika. Jego biel odcina się wyraźnie, od bomby kofeinowej, która ma stymulować mój mózg. Od trzech lat niczego, na poważnie nie napisałem. To ma się niedługo zmienić. Jestem przerażony, ale uderzam w klawiaturę z siłą huraganu, nie zważając na literówki. Liczę, że ktoś je w międzyczasie poprawi. Dziś pierwszy raz od bardzo dawna, powiem światu, że żyje, a to wspaniałe uczucie. To ma być, mój pierwszy wpis na nowego bloga. Czy mówiłem już, że jestem przerażony?

Trzy lata temu zakończyłem swoją współpracę z redakcją, dla której pisałem najdłużej. Byłem krytykiem komiksowy, a w swoim mniemaniu byłem wystarczająco dobrym by robić to nieprzerwanie przez pięć, długich lat. Traktowałem swoją kolumnę,  jak tubę, przez którą mogłem krzyczeć na świat. Wygłaszać prawdy i dokonywać sądów, niczym jeden z biblijnych proroków opisany w księgach narodu wybranego. Byłem niczym Bóg! Za moimi opuszkami palców, kryła się iskra kreacji, która z każdym uderzeniem w klawisze klawiatury, uciekała w świat. Zabierając część mojej twórczej myśli ze sobą. Kształtując rzeczywistość wokół mnie.

Innymi słowy, byłem dobry w tym co robiłem. Oczywiście moja korekta, mogła mieć inne zdanie, w szczególności gdy ślęczała kolejną godzinę nad wypocinami, które nazywałem tekstem.  I może dla tego, dziś tak bardzo się boje. Mam przecież pisać, coś czego nie robiłem od lat. Mam przecież pisać o zupełnie innym hobby niż do tej pory. Nie będę pisał o komiksach, ale o grach fabularnych. Nie będę mógł się schować, za cwanymi cytatami i autorytetami, które towarzyszyły mi od lat. To będę Ja sam, kontra reszta świata, który nie słynie z tego, że łatwo wybacza  potknięcia. Dlatego, tak bardzo się boje…

Neil Gaiman powiedział kiedyś: „ Pierwsze 10 000 słów jakie napiszesz będzie do bani. Dlatego musisz je napisać jak najszybciej. Potem będzie łatwiej”. Tak naprawdę, powiedział coś innego, ale ten komunikat mnie uspokaja. Dzięki nie mu nie wariuje i nie chodzę po ścianach. Widzicie, tak między nami, lubiłem pisać. Lubiłem dzielić się ze światem moją perspektywą. Moimi przemyśleniami. I chciałbym robić to dobrze. Szczególnie, jeżeli chcę pisać o RPG-ach, bo są dla mnie ważne. Dlatego, w tym miejscu, ten tekst ma około 500 wyrazów.  Pozostało jakieś 9 500 wyrazów do napisania i może wtedy, zarówno Wy jak i ja, będziecie zadowoleni. Pisanie, przynajmniej dla mnie to ciężka praca.

Przelewanie swoich myśli na papier, wymaga wysiłku. Szczególnie jeżeli ma to być coś osobistego i prawdziwego. Czuję jak drętwieją mi palce. Kawa dawno się skończyła. Wyjmuję słuchawki z uszu, zdejmuje szlafrok i zaczynam się rozciągać. Czuję jak, mięśnie zaczynają pracować, jak krew zaczyna szybciej płynąć w moich żyłach. Zakładam kapcie, są ciepłe, wełniane. Karmię koty, robię kolejną kawę, zakładam z powrotem słuchawki. Ponownie odcinam się od zewnętrznego świata. Bodźce są przytłumione. Dochodzą do mnie z opóźnieniem. W słuchawkach nie ma muzyki, ale pomagają mi się skupić. Wracam do pisania.

Tak, w domu w którym mieszkam są koty. Jestem też alergikiem, co mówi sporo o tym jakim człowiekiem jestem. Na ekranie monitora są przypięte notatki, które mają mi przypominać o czym chcę pisać. Przez te kilka lat milczenia, nazbierało się rzeczy, które desperacko chcą wydostać się z mojej głowy. Ale, jeśli chcę zrobić to dobrze potrzebuje planu. Współzałożyciel platformy „O grach RPG” – Kuba Polkowski był na tyle miły, że udostępnił mi miejsce, gdzie mogę skupić się wyłącznie na pisaniu.

Mówiąc szczerze, jestem mu – Kubie – niezwykle wdzięczny. Po pierwsze dał mi narzędzia i możliwość wypowiedzenia się, po drugie zmobilizowałam mnie do pracy. To niezwykle istotne. Pisanie, to sport dla wytrwałych i długo dystansowy. I tak jak mówiłem, dla mnie to ciężka praca. Dlatego, potrzebuje planu, swoich notatek, struktury i wszystkich tych rzeczy, które wiążą się z systematycznością. Mam zamiar pisać. Mam zamiar, żeby każdy tekst był dla mnie osobisty i ważny. Tylko tak umiem, tylko tak potrafię.

Kuba, powiedział mi, że dobrze by było, jak notatki pojawiały się na blogu przynajmniej raz na trzy miesiące. Jestem z tego stanu zadowolony. Takie tempo nie nakłada zbyt dużej presji na mnie. Będę mógł spokojnie pracować, szczególnie że w ramach mojej kariery krytyka komiksowego, teksty musiały powstawać raz w tygodniu. Takie tempo było dla mnie zabójcze. Chciałbym, żeby teksty były publikowane raz w miesiącu. Każdy z nich był wpisem na 5000 znaków, dwie strony. Dwie strony, poprzedzone research – risercz. Angielskie słowo badać, które szybko spolszczono na potrzeby tzw. Biznesu. W praktyce oznacza to robienie analiz, badań, zestawień i umieszczanie tu moich przemyśleń, na jakiś określony RPG temat. Dzielenie się osobistą refleksją, materiałami i doświadczeniami, bez zbędnych zdjęć komentarzy czy innych rzeczy, które mogą mnie rozpraszać. Jest godzina 9:00, niedziela 31.05.2020 roku. Za chwilę mimo, że jest weekend, cały dom się obudzi, a więc:

„Witaj świecie”[1] – mam Ci coś do powiedzenia.

 

Rafał Pośnik

 

[1]Ogólnie program „Witaj, świecie!” to program komputerowy, który prezentuje lub wyświetla komunikat „Witaj, świecie!”. W większości języków programowania ten komunikat jest bardzo prosty i często służy do zilustrowania podstawowej składni języka. Często jest to pierwszy komunikat napisany przez osoby uczące się kodowania. Jest używany również jako „sainty test”, aby upewnić się, że język komputera jest poprawnie zainstalowany a operator rozumie, jak go używać.

 

 

 

 

Dodaj komentarz